featured lifestyle

Sierpień w Danii

9/09/2016Justyna Lis


Hej! Zaczął się wrzesień, a ja jestem w trakcie oswajania się z domem i porządkowania planów. Jak to się stało? W poście Wakacje w domu - jak się nie nudzić? pisałam Wam, że tego lata nie planuję większych wyjazdów. Zero wakacji za granicą. Dom, blog, projekty, praca. Sierpień, a w zasadzie jego druga połowa postanowiła przewrócić moje dotychczasowe plany do góry nogami i zaciągnęła mnie do... Danii

Jaka jest Dania?

Czysta. Nie ma miejsca dla puszek po coli czy piwie w parkach. Dla papierków przy drodze. Idąc chodnikiem nie ma się o co poślizgnąć, a za wyrzucenie niedopałka papierosa w miejsce inne niż kosz - świadkowie zdarzenia dzwonią na policję.
 
Na duńskich cmentarzach nie ma sztucznych kwiatów, a co do milimetra przycięte żywopłoty i pnące się po nich róże. One zresztą - lubią rosnąć wszędzie. Często zamiast płotu ogradzającego dom można spotkać krzewy, żywopłoty i mnóstwo kwiatów. Cmentarz, który miałam okazję zobaczyć znajdował się tuż obok kościoła i przez znajdujące się na nim ławki, sprawiał wrażenie miejsca spacerowego.

Skandynawski design oczywiście zachwyca. Fantastycznie zaprojektowane domy, oszklone pomieszczenia, dużo czarnego drewna, oryginalne oświetlenie. Na skraju lasu, wśród mnóstwa wysokich drzew.

  

Co robiłam w Danii?

Pracowałam - to zajmowało 3/4 mojego dnia. Mieszkałam w bardzo małej miejscowości. Dom znajdował się przy drodze, a ją - z dwóch stron otaczała woda. Przed i za nią - kilka pastwisk, a na nich byki i konie. Do najbliższego sklepu było bardzo daleko. W zasadzie, ani razu nie słyszałam, żeby jakiś "najbliższy sklep" w ogóle istniał. :) Na zakupy trzeba było jeździć do innego miasta. Za to do morza było bardzo blisko. Byliśmy kilka razy, prawie zawsze na dzikich plażach, których nie dało się nie uwielbiać.








Na parę dni przed moim wyjazdem zaplanowaliśmy wyjazd na wyspę Møn, gdzie główną atrakcją było pasmo klifów, znajdujące się na wschodnim wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Skały kredowe, z jakich powstało robiły naprawdę piorunujące wrażenie, a z góry - woda wydawała się idealnie czysta. Niestety tylko z góry, bo gdy zeszliśmy w dół, okazało się to być... drobnym złudzeniem. :D Przez które dodatkowo musieliśmy przebrnąć. Ale to tak na marginesie, bo całokształt zapierał dech!



















Minusy 

Wyjazd był na tyle spontaniczny, że nie zdążyłam ułożyć wszystkich spraw tutaj, w Polsce. Nie zaplanowałam odpowiednio postów na blogu, ani na portalach społecznościowych. Nie odpisałam na wiadomości i komentarze. Miejsce w którym mieszkałam było krańcem cywilizacji i codziennie toczyłam walkę o zasięg. Dodanie zdjęcia na Instagram potrafiło zająć mi parędziesiąt minut. Jako, że Dania nie była opcją wypoczynkową i nie planowałam tam oderwać się od codzienności - najadłam się sporo frustracji, bo nie pracowałam tak, jak zaplanowałam. Nic nie szło po mojej myśli i powoli stawałam się kłębkiem nerwów.
 
Teraz z powrotem klimatyzuję się i obmyślam szalone plany na następne miesiące ;)
A wam, jak minął sierpień?

 Jeśli chcesz być na bieżąco z wpisami, polub mnie na facebooku:







You Might Also Like

0 komentarze

Popular Posts

Formularz kontaktowy