Beauty Essentials / Październik

Co prawda październik już za nami, ale to był dla mnie miesiąc w którym naprawdę sporo się działo, dlatego kosmetyczni ulubieńcy miesiąca...

Co prawda październik już za nami, ale to był dla mnie miesiąc w którym naprawdę sporo się działo, dlatego kosmetyczni ulubieńcy miesiąca przychodzą w listopadzie. :) Mam nadzieję, że wybaczycie mi, że końcem miesiąca wpadnie kolejny post z tego cyklu - ostatnio testowałam sporo produktów i jest kilka o których mogłabym pisać i pisać. Niech no przedstawię Wam część z nich! 



1. Isadora 5in1 Face Wheel.

Ta paletka bardzo szybko stała się moim kosmetycznym ulubieńcem - wystarczyło w zasadzie, że wypróbowałam bronzer i puder modelujący przy pierwszym konturowaniu twarzy i przepadłam! Długo szukałam jakiegoś zamiennika dla mojego pudru modelującego z Inglota, którego używałam od dobrych kilku lat - mimo, że produkt jest naprawdę okej (m.in. dzięki trwałości i szerokiej gamie kolorów), coraz bardziej przeszkadzał mi fakt, że lubił robić na mojej twarzy plamy, co zdecydowanie przedłużało poranny makijaż. A ja, kiedy nie mam zbyt wiele czasu, lubię szybko i bez nerwów. :) Bronzer i puder z paletki Face Wheel okazał się być godnym następcą - nakładanie obu nie przysparza kłopotów, efekt można stopniować, a przede wszystkim - odcienie są dla mnie strzałem w dziesiątkę. Nie muszę narzekać na pomarańczowe tony, jak przy wielu tego typu kosmetykach.


2. Veoli Botanica Regenerujący krem na noc

Czyli kolejna miłość od pierwszego użycia. :) Od jakiegoś czasu szukałam kremu, który będzie naprawdę dobrze nawilżał - dotychczas używałam produktów przeznaczonych typowo do cery tłustej i mieszanej i mało który z nich miał w sobie magiczną moc hydratyzacji. :) Chcąc nie chcąc, kosmetyki redukujące nadmiar sebum i niedoskonałości na twarzy lubią skórę wysuszać i w którymś momencie stałam się tego przykładem. Krem na noc od Veoli Botanica poza świetnym składem (95,42% składników pochodzenia naturalnego) całkiem szybko się wchłania, nie pozostawia nieprzyjemnego tłustego filtru, po chwili gubi swój i tak delikatny, ziołowy zapach i przede wszystkim - naprawdę dobrze nawilża. Skóra wydaje się dużo gładsza i milsza w dotyku plus nie czuję żeby była w jakiś sposób zapchana.



3. Bielenda Makeup Academie Matt

Jeden z fajniejszych podkładów z niższej półki cenowej, jakich miałam okazję używać. Kupiłam go z polecenia youtuberki (niestety nie zapamiętałam kim była - bardzo rzadko zdarza mi się oglądać jakiekolwiek vlogi) i nie zawiodłam się. Bardzo dobrze kryje (jestem zadowolona już z jednej cienkiej warstwy), matuje nie wysuszając przy tym + nie czuję żeby oksydował. Kolor którego używam to 2 i żałuję, że nie jest odrobinę cieplejszy - momentami mam wrażenie że jest w nim trochę za dużo różowych tonów, ale nie do przesady. I minus za słabą wydajność - bardzo szybko się zużywa, ale za tą cenę można przymknąć na to oko. :)



4. Isadora Lip Desire Lipstick 52 Praline

Ostatnio mój ukochany kolor na ustach czyli nr 52 Praline od Isadory - przyjemna aplikacja dzięki specjalnie wyprofilowanej końcówce umożliwiającej "modelowanie" ust i świetliste wykończenie, dzięki mocno nawilżającej formule, które pokochałam (o dziwo, bo z tym trudno u mnie trafić). Praline to taki mój kolor na co dzień - pasuje niemalże do wszystkiego, wyraźnie zaznacza usta, choć nie jest przy tym za ciemny.
 

A jacy są Wasi ulubieńcy miesiąca? :)

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram

Flickr Images