Type Keyword and Press Enter to Search
×


Co widzisz gdy myślisz o torebkach na lato? W mojej głowie pojawiają się typowo plażowe modele - plecione koszyki, siatki rodem z PRLu i materiałowe letter-bagi. Torby wykonane z rattanu, wikliny i bambusa. To trendy, które na wybiegach przewijają się już od dobrych kilku lat i nie zapowiada się, żeby cokolwiek miało się zmienić. Poza oczywiście wyborem modeli, bo ten z roku na rok jest coraz większy! I choć sieciówki porzuciły już adaptację kultowego modelu bambusowej torebki Cult Gaia, to wcale nie próżnują, wypuszczając na rynek coraz to nowsze koralikowe torebki inspirowane pewnie między innymi projektami tejże marki. Podobnie ma się sprawa letnich toreb z rafii, łudząco przypominających kultowy model Jacquemus - Le Baci. 

Ale nie ma co narzekać, bo to właśnie doganiające trendom sieciówki pozwalają nam wyglądać modnie nie wydając przy tym fortuny! Pora więc na przegląd najmodniejszych torebek na lato... z wyprzedaży! Przygotowałam dla Was zestawienie najfajniejszych według mnie modeli w naprawdę korzystnych cenach - bo te zaczynają się już od 19,90 zł! Propozycje podzieliłam na kategorie, żeby


Najmodniejsze torebki na lato z wyprzedaży: Torebki kuferki i koszyki

Torebka-koszyk czyli najbardziej ponadczasowy model z dzisiejszego zestawienia! W modzie obecny jest praktycznie od zawsze, w sieciówkach zadebiutował w 2017 roku na dobre skradając serca miłośniczek stylu. Przypomina o sielskości, wakacjach na wsi, błogim dzieciństwie. Dla mnie to dodatek więcej niż kobiecy, idealne uzupełnienie zwiewnej sukienki w kwiaty, czy grochy. Zobaczcie jakie modele torebek-koszyków i kuferków znajdziecie na wyprzedaży w sieciówkach!


torebka kuferek, torba koszyk, kuferek

torebka kuferek, torba koszyk, kuferek, wiklinowy koszyk

torebka kuferek, torba koszyk, kuferek, wiklinowy koszyk

torebka kuferek, torba koszyk, kuferek, wiklinowy koszyk

torebka kuferek, torba koszyk, kuferek, wiklinowy koszyk

torebka kuferek, torba koszyk, kuferek, wiklinowy koszyk


Najmodniejsze torebki na lato z wyprzedaży: Torebki z koralików

Poprzedni rok należał do marki Shrimps - a konkretnie do modelu torebki Antonia, stworzonej z połyskujących koralików w kilku wersjach kolorystycznych (ok. 2400zł). Świat mody zachwycił się również koralikową torebką Cult Gaia - model Cora Beaded Tote Bag to koszt około 950 złotych. Ale sieciówki takie jak Mango, Reserved, czy Zara w tym sezonie zachwycają swoimi propozycjami - zobaczcie same!

torebka z koralików, koralikowa torba, torebka na lato

torebka z koralików, koralikowa torba, torebka na lato


torebka z koralików, koralikowa torba, torebka na lato


torebka z koralików, koralikowa torba, torebka na lato


torebka z koralików, koralikowa torba, torebka na lato

torebka z koralików, koralikowa torba, torebka na lato

torebka z koralików, koralikowa torba, torebka na lato



Najmodniejsze torebki na lato z wyprzedaży: Torebki z rafii 

Torebki z rafii jak żadne inne (no dobra, poza koszykami!) kojarzą mi się z latem - od razu w mojej głowie pojawia się wizja lazurowej wody, jasnego, parzącego w stopy piasku i nicniemuszenia. Trzy pierwsze modele to dla mnie perfekcyjne dopełnienie stroju kąpielowego i typowo wakacyjnych stylizacji. Idealna alternatywa dla kultowej torebki Le Baci Jacquemus. 

torba z rafii, rafia, torebka na lato

torba z rafii, rafia, torebka na lato

torba z rafii, rafia, torebka na lato


torba z rafii, rafia, torebka na lato

torba z rafii, rafia, torebka na lato

torba z rafii, rafia, torebka na lato



Najmodniejsze torebki na lato z wyprzedaży: Torebki bambusowe 

Modę na torebki bambusowe zapoczątkował wspomniany przeze mnie na początku tego wpisu model   marki Cult Gaia - Bamboo Bag. Zobaczcie jakie torebki wykonane z bambusa znajdziecie na wyprzedażach w sieciówkach takich jak Zara, czy Mango. Jest w czym wybierać!


torba z bambusa, bambusowa torebka, torebka na lato

torba z bambusa, bambusowa torebka, torebka na lato

torba z bambusa, bambusowa torebka, torebka na lato

torba z bambusa, bambusowa torebka, torebka na lato

Najmodniejsze torebki na lato z wyprzedaży: Torebki nerki

Bezsprzecznie nieodłączny element streetwearu - praktyczne saszetki na co dzień, czyli nerki. Uwielbiam modele w zwierzęce wzory (zresztą ja to generalnie uwielbiam animal prints), ale warto zwrócić uwagę też na bardziej eleganckie propozycje, np. beżową nerkę z eko-skóry Zara - kosztuje tylko 59,90 zł, a jest w stanie idealnie dopełnić mnóstwo przeróżnych stylizacji!


torebka nerka, nerka, biodrówka

torebka nerka, nerka, biodrówka

torebka nerka, nerka, biodrówka


torebka nerka, nerka, biodrówka



Kolory ziemi nie wychodzą z mody od lat - przewijają się na wybiegach i ulicy w przeróżnych odsłonach, od eleganckich beżowych total looków po styl safari, pełen brązów, khaki i zwierzęcych motywów. Instytut Pantone jest tego samego zdania i w jego przeglądzie kolorów na wiosnę/lato 2019 znalazł się między innymi odcień Toffee. O ile khaki nie przemawia do mnie w 100%, o tyle karmelowe ubrania całkowicie skradły moje serce! I nie tylko ubrania, bo od jakiegoś czasu szalenie marzy mi się krzesło ze skórzanym obiciem w tym kolorze, o mniej więcej takie. Ale nie o meblach dzisiaj! Swoją miłość do brązów mogłam w końcu sformalizować i dziś zaprezentuję Wam jej owoc. :)

Główną rolę w dzisiejszej stylizacji gra, naturalnie, karmelowy kombinezon Orsay. Sam w sobie wydaje mi się być całkiem elegancki, ale można tę elegancję łatwo przełamać - ja zrobiłam to za pomocą nerki w zwierzęcy motyw. Kocham wzór zebry, a ta torebka ma dodatkowo genialną fakturę z metalicznym włosiem. Na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach i coś czuję, że będę ją namiętnie nosić całe lato i jesień - nerki wyglądają świetnie, przewiązane na beżowych trenczach! Ale wracając jeszcze na sekundę do kombinezonu - został wykonany z wiskozy i jest niewiarygodnie miły w dotyku, a dzięki paskowi (który ja zasłaniam na zdjęciach zebrową nerką) dodatkowo pięknie podkreśla talię!


kombinezon - Orsay (klik)
nerka - Orsay (klik)



*Wpis powstał we współpracy z marką Orsay.


kolor liliowy, liliowa sukienka, lawendowy kolor, liliowy stylizacje

TREND ALERT: LILAC

Na wybiegach pojawiał się nierzadko już w 2018 roku - ulubili go sobie między innymi Michael Kors (propozycja z długim swetrem z obrazka nagłówkowego), Tom Ford, czy Roberto Cavalli. Nie zabrakło go również na pokazach Victorii Beckham, która wykorzystała go ubierając modelki w klasyczne garnitury i zwiewne sukienki. Mowa oczywiście o kolorze liliowym, czyli najmodniejszym tego roku odcieniu fioletu!


Jeszcze kilka miesięcy temu większość masek które miałam gdzieś poupychane na łazienkowych półkach tylko leżała i się kurzyła. Od czasu do czasu nachodziła mnie ochota żeby jakiejś spróbować, ale w większości nie lubiłam rytuału nakładania maski. Po co to. Nuda! Być może chodziło o to, że żadna z nich nie była wystarczająco skuteczna żeby zadowolić mnie i moje oczekiwania. Być może, bo obecnie bez masek nie mogę żyć! Najchętniej nakładałabym je codziennie, a już całkowicie realnie maseczkowy rytuał ma u mnie miejsce minimum 4 razy w tygodniu. Pisałam Wam jakiś czas temu, że często w ten sposób rozpoczynam pracę - kawa, śniadanie, ubieranie, poranna toaleta i.. maska. Tak samo zresztą jest dziś - piszę do Was z różową Coco Wow na twarzy, o której za sekundę dowiecie się więcej. O niej i o dwóch innych maskach, które uważam za najlepiej oczyszczające jakie znam!


Najlepsze oczyszczające maseczki do twarzy



1. GlamGlow SuperMud
Żaden testowany przeze mnie produkt GlamGlow jeszcze mnie nie zawiódł, a maska oczyszczająca SuperMud to dla mnie kosmetyk-odkrycie! Według producenta to najbardziej zaawansowana naukowo maska GlamGlow, która błyskawicznie zwalcza najczęstsze problemy skóry twarzy, zwęża pory i pozostawia cerę w dużo lepszej kondycji. Czy tak jest naprawdę? Sto razy tak! Maska SuperMud ma w składzie między innymi połączenie 6 kwasów AHA i BHA oraz węgiel aktywowany , przez co nie polecałabym jej do cery wrażliwej - sama aplikacja nie należy do najprzyjemniejszych, bo po nałożeniu produktu skóra mocno piecze. Ale co dzieje się później? Pory zostają widocznie zwężone, cera jest o wiele gładsza, jaśniejsza, a krostki wysuszone. Po kilku aplikacjach różnica w kondycji skóry twarzy jest naprawdę duża. Maskę można też nakładać punktowo i w zasadzie mnóstwo osób stosuje ją wyłącznie w ten sposób lub w miejsca strefy T, żeby nie podrażniać reszty twarzy. Ja kończę pierwsze, maleńkie opakowanie tego cuda i przymierzam się do kupna pełnowymiarowej wersji - jest naprawdę warte swojej ceny!




2. HelloBody Coco Wow 
Wygląda całkiem niepozornie ze względu na swój delikatny, jasno różowy kolor, ale nic bardziej mylnego - Coco Wow od HelloBody to jedna z najbardziej skutecznych masek, jakie miałam okazję testować. Różową barwę zawdzięcza francuskiej różowej glince, czyli jednemu z głównych składników, który razem z kaolin (białą glinką) wchłania nadmiar sebum i toksyny. Dodatkowo dzięki ekstraktowi z magnolii maska ma właściwości antybakteryjne. Podczas aplikacji, podobnie jak w przypadku poprzedniczki, nieuniknione jest uczucie szczypania. Moje wrażenia po zmyciu? Wydaje się, jakby maska "wyciągnęła" ze skóry cały brud jaki w niej siedział (wybaczcie dosłowność - inaczej się nie da), przyspieszając tym samym proces gojenia wszelkich niedoskonałości. Cera jest oczyszczona, promienna, miła w dotyku i zupełnie nie towarzyszy temu uczucie ściągnięcia. 




3. Origins Clear Improvement Mask
Tę maskę poznałam jako pierwszą z trzech, o których dzisiaj piszę - przyszła do mnie wraz z dwiema siostrami o zupełnie innym, bo nawilżającym działaniu. Składem nie odstaje znacząco od poprzedniczek - zawiera węgiel drzewny, który pochłania zanieczyszczenia oraz białą glinkę, która wspomaga oczyszczanie absorbując sebum. Mam wrażenie, że Origins Clear Improvement Mask ze wszystkich przedstawionych dzisiaj pozycji działa najdelikatniej, przez co mogą sięgnąć po nią posiadaczki wrażliwszej skóry. Moje wrażenie od razu po zmyciu tej maseczki (co wcale do najprostszych zadań nie należy - usuwanie jej jest czasochłonne i zlewobrudzące ;)) to przede wszystkim świeżość, którą uwielbiam, ale i jasna, czystsza cera gotowa do aplikacji kremu, a następnie makijażu. 
  


To jak, na którą macie największą ochotę? ;)


Lato to dla mnie wolność - zwiewne tkaniny, odkrywające stopy buty i dużo ubraniowych eksperymentów. No i lody oczywiście, ale to temat na odrębny wpis. ;) Nie wyobrażam sobie upalnych dni bez sukienek, a te w kwiaty są jednymi z tych, które zasłużyły na tytuł moich ulubionych. Zresztą pisałam Wam o tym w poście Trend Alert - Sukienki w kwiaty - kwiatowy wzór jest nie tylko niewyobrażalnie kobiecy, ale i ponadczasowy - przewija się od lat na wybiegach, ulicy i w sieciówkach. Ale przejdźmy do dzisiejszego looku! 

Asymetryczna maxi w kwiaty marki Orsay była moją miłością od pierwszego wrażenia, ale zależało mi żeby odczarować odrobinę jej nieco poważny charakter i trochę ją unowocześnić. Z pomocą przyszedł szeroki pasek na talię z genialną, panterkową klamrą (zwierzęce wzory nadal mają się dobrze!) i czarna torebka z uchwytem z koralików. To w ogóle jedna z torebek w których podoba mi się absolutnie wszystko i kiedy ją zobaczyłam, wiedziałam że musi zagościć w mojej szafie. Drobne akcenty typu pasek, czy torebka sprawiają, że stylizacja przechodzi na zupełnie inny poziom i dokładnie tak jest w tym przypadku - bez dodatków nie byłaby taka sama! Jeśli chodzi o buty, zdecydowałam się na klapki na grubym słupku z przeplatającymi się szerokimi paskami z przodu. Całą stylizację skomponowałam z produktów marki Orsay - zobaczcie co mi wyszło!


sukienka - Orsay (klik)
pasek - Orsay (klik)
torebka - Orsay (klik)


*post powstał przy współpracy z marką Orsay.
Jo Malone French Lime Blossom, witaminowa baza Bobbi brown, pixie glow tonic gel, smash box photo finish

Już prawie lipiec, a ja dopiero zabieram się za uzupełnianie majowo-czerwcowych zaległości. Mowa o moich kosmetycznych ulubieńcach oczywiście, a ostatnie dwa miesiące to co najmniej kilka ge-nial-nych produktów, które zostaną ze mną na dłużej. Poza tym w pierwszej połowie czerwca miałam okazję skorzystać z zabiegu, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Mam na myśli mezoterapię igłową, czyli mówiąc prościej - ostrzykiwanie twarzy preparatem czystego kwasu hialuronowego. Taki zabieg ma na celu przede wszystkim nawilżyć skórę twarzy (ale nie tylko, bo można go wykonywać także na szyję, dekolt, czy skórę głowy), ujędrnić ją i sprawić, że będzie wyglądać zdrowo, młodo i pięknie! Nie spodziewałam się cudów po jednym zabiegu, a jednak miło się zaskoczyłam - jak tylko obrzęk zszedł z twarzy (po 4/5 dniach od zabiegu wyglądałam już całkiem normalnie), zobaczyłam, że cera jest dużo bardziej rozświetlona niż była - okolice dołków pod oczami wyglądały ładniej i, choć pani doktor, która wykonywała zabieg uprzedzała, że raczej nie mam co liczyć na zniknięcie zmarszczek mimicznych - te stały się dużo mniej widoczne. Kończąc swój wywód powiem tyle - mezoterapia działa! A teraz już przedstawiam Wam moje beauty essentials czyli kosmetycznych ulubieńców maja i czerwca!


1. Jo Malone French Lime Blossom
Mój hit hitów maja i czerwca, czyli kwiat lipy zamknięty w szklanym flakonie. Nie znam bardziej świeżego zapachu niż French Lime Blossom, a na pewno nie bardziej kwiatowo-świeżego. Pomimo, że przy pierwszym powąchaniu nie byłam pewna czy się polubimy, każde kolejne zacieśniało naszą więź, a dziś zdałam sobie sprawę, że z kilkoma małymi wyjątkami calutki czerwiec przepachniałam właśnie tymi perfumami! Jestem absolutnie uzależniona i stwierdzam, że zdecydowanie potrzeba mi było świeżości na zapachowej półce. To na pewno nie są perfumy dla każdego, bo ta "zieleń" zapachu może irytować, ale ja uwielbiam czuć ją na sobie przez cały dzień - bo pomimo lekkości, jest  bardzo trwała.

2. Pixi Glow Tonic Cleansing Gel
Glow Tonic od Pixi to chyba mój pielęgnacyjny kosmetyk wszech czasów, a Pixi Glow Tonic Cleansing Gel jest genialnym uzupełnieniem kuracji kwasem glikolowym. To dla mnie duet idealny i nie znam skuteczniejszej artylerii w walce z niedoskonałościami. Jak tylko jacyś nieproszeni goście pojawiają się na mojej cerze, seria kosmetyków z kwasem glikolowym od Pixi radzi sobie z nimi w przeciągu kilku dób. Poważnie, do tej pory to jedyne produkty jakie poznałam, które tak SZYBKO i SKUTECZNIE pomagają mi pozbyć się krostek na twarzy, dlatego jeśli zastanawiacie się czy Glow Tonic i Glow Tonic Gel są warte swojej ceny, podpowiadam - SĄ!

3. Bobbi Brown Vitamin Enriched Face Base
Jestem posiadaczką cery mieszanej w kierunku tłustej i obecnie szaleję za maksymalnie rozświetloną skórą. Możecie się domyślić, że to nie lada wyzwanie znaleźć produkt, który nada cerze pięknego glow, a jednocześnie nie spowoduje, że po kilku godzinach noszenia makijażu będzie się ona niemiłosiernie świecić. Świecić w ten "zły" sposób oczywiście. Witaminowa baza Bobbi Brown to potrafi - wyczarowuje zdrowo wyglądającą, promienną cerę. Pięknie rozświetloną i bez efektu tłustości przez cały dzień. Makijaż, w tym nawet najlżejszy podkład świetnie się na niej trzyma i jest w stanie przetrwać większość moich wyjść. Do tego ten zapach... baza pachnie cytrusami, na punkcie których można oszaleć. No, przynajmniej ja szaleję ;) Opakowanie produktu wyglądem przypomina krem (no właśnie, bo bazę można używać również jako krem), ale nie jest dla mnie do końca praktycznie, bo przy nakładaniu baza wchodzi pod paznokcie. Mimo wszystko, to mały szczegół, którzy na tle całej reszty można wybaczyć.

4. Clarins Bronzing Compact
Cudowne (i cudownie pachnące!) trio zamknięte w jednym produkcie - bronzer, rozświetlacz i róż, które można nakładać pojedynczo lub łączyć ze sobą. Pozwala uzyskać efekt pięknej opalenizny, lub lekko muśniętej słońcem skóry - w zależności od ilości zaaplikowanego produktu. U mnie idealnie sprawdza się nałożony na nierówno opalone miejsca na szyi lub jako puder do konturowania. Nie żebym nie nakładała go na całą twarz...

5. Smashbox Photo Finish Radiance Primer
Druga z moich ulubionych baz pod makijaż czyli Smashbox Photo Finish Radiance Primer. Dzięki bursztynowym i brązowym drobinkom nadaje twarzy ładny, brzoskwiniowy odcień. Jest idealna żeby optycznie opalić skórę przed nałożeniem kolejnych warstw. Do tego cudnie nawilża, wygładza i trzyma makijaż. Kolejny plus za aplikację, która dzięki opakowaniu jest łatwa - nie muszę martwić się, że przesadzę z ilością produktu, przez co niepotrzebnie go nie marnuję.

6. Delia LUMI & HEALTHY Natural Radiance Hydrating Foundation
Dostałam ten podkład w paczce PR i muszę przyznać, że początkowo byłam do niego sceptycznie nastawiona. Warte polecenia podkłady z niższej półki cenowej jestem w stanie zliczyć na palcach jednej ręki, serio. Testowałam wiele różnych podkładów - takie za 15 złotych i takie za 150 i choć absolutnie nie uważam, że tańsze równa się gorsze, to z podkładami niestety zazwyczaj tak u mnie było. Ten rozświetlająco-nawilżający z Delii tak mnie zaskoczył, że trafił na listę moich absolutnych ulubieńców. Po pierwsze - kolor. Z ciemniejszymi odcieniami podkładów jest u mnie zwykle tak, że albo są zbyt różowe, albo zbyt pomarańczowe. Naprawdę ciężko mi znaleźć takie, które nie będą się odznaczać. W przypadku tego podkładu kolor 12 Nude Beige był dla mnie strzałem w 10. Jest całkiem podobny do odcienia mojej opalenizny i nie ma w nim za dużo różowych, ani pomarańczowych tonów. Po drugie - wykończenie. Po aplikacji tego podkładu gąbką, cera wygląda na turbo gładką (powiedziałabym - gładszą niż w rzeczywistości;)) i jeszcze bardziej rozświetloną! Dodatkowo, podkład dobrze kryje, a krycie można w tym przypadku stopniować. Nie narzekam również na jego trwałość - po całym dniu nadal utrzymuje się na mojej cerze. Podsumowując - rozświetlająco-nawilżający podkład z Delii to dla mnie idealne rozwiązanie na lato, kiedy jedyny słuszny makijaż to pełne glow i zero matu!

7. Isadora Bronzing Brush
Ostatni punkt na liście moich majowo-czerwcowych ulubieńców to pędzel do bronzera z Isadory. Za dużo o nim pisać nie muszę - jest po prostu idealny do nakładania pudrów bronzujących, bez których latem ani rusz. Takiego pędzla bardzo mi brakowało i odkąd trafił do mojej pędzlowej rodziny, używam go dzień w dzień. Jest wykonany z delikatnego, syntetycznego włosia i dzięki swojemu kształtowi idealnie sprawdza się zarówno przy konturowaniu, jak i aplikowaniu produktu na całą twarz.


A Ty, bez czego nie możesz żyć tego lata? ;)


Jeśli mnie znacie wiecie, że moim ubraniowym przepisem na sukces jest już od dawna klasyka. Kiedy nie wiem co założyć wybieram biały t-shirt, jeansy i czarną marynarkę. Od czasu do czasu koszulkę z krótkim rękawem zamieniam na białą koszulę, a zamiast jeansów zakładam dzwony albo cygaretki. Żeby nie było - zdarza mi się zaszaleć i ubrać wszystkie kolory tęczy, ale takie looki zwykle planuję z wyprzedzeniem. ;) Brakowało mi jednak w szafie czegoś z pazurem - ubrań, które będę mogła nosić na co dzień, które będą pasować do wielu rzeczy, ale przy tym będą miały w sobie "to coś", pazur, być może trochę rocka? ;) Moje serce zaczęło bić szybciej kiedy zobaczyłam tę czarną kurtkę z frędzlami- jest z Orsay'a (klik) i odkąd dołączyła do mojej kolekcji okryć wierzchnich, mam ochotę nosić ją codziennie! W połączeniu z sukienką w zwierzęcy wzór (animal print to mój ukochany trend od lat!) daje genialne, festiwalowe połączenie. Sukienka też jest z Orsay'a (klik) - ma świetny, kobiecy krój i miły, lejący materiał. No i ten kolor!

W wersji mini, midi i maxi; dopasowane lub zwiewne - sukienki w kwiaty zdecydowanie należą do tych ponadczasowych. Poprzedni sezon letni mocno to zaakcentował, a i w tym niewiele się zmieni - między innymi dlatego, że kwiatowy wzór bez przerwy lansują topowe domy mody. Nic zresztą dziwnego, sama uwielbiam sukienki w kwiaty - jakie inne pozwalają poczuć się tak kobieco? ;) Dziś przygotowałam dla Was zestawienie najpiękniejszych modeli sukienek w kwiaty dostępnych w sieciówkach i za wczasu ostrzegam - będziecie miały w czym przebierać! Jeśli jednak moje propozycje nie wystarczą, zajrzyjcie do katalogu sukienek w kwiaty Domodi (klik). Nic Wam to nie mówi? Domodi jest największą wyszukiwarką modową w Polsce - to portal w którym znajdziecie mnóstwo produktów z różnych sklepów internetowych. Wszystko w jednym miejscu - posegregowane tak jak Wam wygodnie. To jak, gotowe?

Trend alert: Sukienki w kwiaty!






















Pull&Bear 99,90 pln


Który model podoba Wam się najbardziej?