Type Keyword and Press Enter to Search
×
wypryski na twarzy, kosmetyki na trądzik, leczenie trądziku, krostki na twarzy


Dzień dobry w ten (nie może być inaczej!) jesienny dzień! Dziś temat, do którego zbieram się już od jakiegoś czasu, czyli jak wyleczyłam swoją cerę z... no właśnie. Zaraz Wam o wszystkim opowiem, ale wcześniej napiszę po krótce co Was dzisiaj czeka! A czeka Was wyjątkowy post o pielęgnacji. Wyjątkowy między innymi dlatego, że podzielę się z Wami moimi absolutnymi hitami kosmetycznymi - produktami, dzięki którym wyleczyłam swoje problemy z cerą i które pomagają mi do dziś. Część z nich to kosmetyki, których używam już od paru lat, część włączyłam do swojej codziennej pielęgnacji kilka miesięcy temu, a jeszcze innych używam tylko w "nagłych wypadkach", czyli kiedy moja cera postanawia spłatać mi psikusa i zasypuje mnie jakimiś niespodziankami ;) Każdy produkt, który zobaczycie we wpisie jest podlinkowany - wpis powstał we współpracy afiliacyjnej z Allegro, dlatego możecie mieć pewność, że ceny są konkurencyjne, a kosmetyki pochodzą od sprawdzonych sklepów! 

Jak walczyć z wypryskami na twarzy?

Na wstępie kilka słów wyjaśnienia - szczęśliwie nigdy nie miałam poważnych problemów ze swoją skórą. Nie dopadł mnie trądzik młodzieńczy, a jedyne z czym musiałam się mierzyć to ilość produkowanego sebum (non stop się świeciłam, serio!) i jakaś krostka lub dwie, od czasu do czasu. Generalnie było spoko! Aż do czasu kiedy dopadł mnie jakiś turbo-okrutny wysyp na czole i pod kościami policzkowymi. To były takie małe, podskórne grudki, szczególnie widoczne pod słońce (trochę jak trądzik zaskórnikowy), ale pojawiła się ich tak ogromna ilość, że generalnie miałam ochotę usiąść i płakać. I nie wychodzić z domu najlepiej, ale to był czas technikum i niestety wyjść do szkoły musiałam. Złapałam ogromnego doła, szczególnie, że moja wiedza na temat pielęgnacji była w tym czasie znikoma, ale postanowiłam działać i zrobiłam kilkugodzinny research Internetu w poszukiwaniu jakiegoś lekarstwa. Czemu nie poszłam do lekarza? Nie mam pojęcia, ale szczęśliwie udało mi się poradzić sobie z tym samodzielnie! To był w ogóle dość przełomowy moment, bo przez tę konieczną "kurację" zaczęłam interesować się pielęgnacją i tak już jakby zostało. :) Co mi wtedy pomogło? Czytajcie dalej!

wypryski na twarzy, kosmetyki na trądzik, jak walczyć z krostkami na twarzy, trądzik przed po, leczenie trądziku
Udało mi się odkopać stare zdjęcie, chyba jedyne jakie zachowało się gdzieś tam w otchłani Messengera i moje przed i po! To właśnie był okres tego okrutnego wysypu (który swoją drogą dłużył się jak diabli!) - same widzicie, że nie było za ciekawie. A teraz chodźcie zobaczyć jakie produkty sobie z tym poradziły!

Kosmetyki na trądzik i nie tylko!





Pomógł mi dokładnie ten kosmetyk, czyli Effaclar Duo+ marki La Roche-Posay. Te 5 lat wstecz był to dla mnie niemały wydatek jak na krem, ale zaryzykowałam, zamówiłam i byłam najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi kiedy krostki zaczęły znikać! Effaclar Duo+ jest nieduży, ale bardzo wydajny - maleńka ilość wystarcza na pokrycie całej twarzy. Stosowałam go wieczorem i rano pod makijaż. Zresztą sam producent poleca używać go jako bazy, bo ten żel-krem jest bardzo lekki, nie zapycha i pozostawia cerę gładką i matową. To naprawdę jedno z największych kosmetycznych odkryć mojego życia, bo przemiana jaką przeszła moja twarz w przeciągu miesiąca/dwóch jest niewiarygodna.



Razem z kremem Effaclar Duo+ zamówiłam żel z tej samej serii - używałam go do zmywania makijażu (radził sobie całkiem nieźle!) i codziennie rano. Nie wysuszał mojej twarzy, nie ściągał jej, był bardzo lekki i pachniał naprawdę delikatnie. 



Od czasu tamtego wysypu, przeżyłam jeszcze kilka takich "incydentów" z cerą. Co prawda żaden z nich nie był tak dotkliwy jak ten w czasach technikum, ale większe krostki lubią atakować mnie średnio raz na 3/4 miesiące (jak teraz na przykład...). Często zbiega się to w czasie z miesiączką, choć zdarza się i okresy, podczas których mam idealnie gładką cerę ;) Zobaczcie dzięki jakim kosmetykom sobie z tym radzę!



Gdybym miała postawić wszystkie pieniądze na jeden jedyny produkt do radzenia sobie z niedoskonałościami, wybrałabym Glow Tonic od Pixi. Dziewczyny, serio, to jest najlepszy kosmetyk, jaki poznałam w całym swoim krótkim życiu. Mój pielęgnacyjny produkt wszech czasów! Glow Tonic ma na swoim koncie mnóstwo nagród i nic dziwnego - to cudo po prostu działa. W składzie ma 5% kwasu glikolowego (pamiętajcie żeby nie używać go wychodząc później na słońce!) i jak żaden inny produkt trzyma moją cerę w ryzach. Wygładza, błyskawicznie radzi sobie z wypryskami i sebum. Używam go od lat i polecam absolutnie każdemu - jest wart każdej złotówki!



Jeśli nie jesteście przekonane, kupcie na próbę mniejszą buteleczkę - tutaj link do 100 ml, ale ostrzegam, że będziecie chciały więcej! :)



Do kuracji tonikiem włączam ten żel - pochodzi z tej samej serii co Glow Tonic i ma podobne właściwości, a przy tym nie działa agresywnie na cerę i po zmyciu go z twarzy nie czuje się tego okropnego ściągnięcia.



Mój drugi ulubieniec do mycia twarzy, czyli Glow Mud Cleanser - zielone błotko, które podobnie jak dwa poprzednie produkty ma w składzie kwas glikolowy. Złuszcza, wysusza wypryski i pozostawia skórę gładką. Świetnie przygotowuje cerę pod kolejne kroki pielęgnacji! Używałam go razem z Glow Tonic i efekty, powtórzę się, były nie-wia-ry-go-dne.




Cudowne produkty za grosze, czyli olejki! Jeśli nie słyszałyście o magicznych cechach olejku z drzewa herbacianego, to już mówię! Ten produkt ma ogrom właściwości bakteriobójczych, dzięki czemu jest niezawodny w walce z trądzikiem. Ja nakładam go głównie punktowo, bo choć w niewiarygodnie szybkim czasie wysusza wypryski, chcąc nie chcąc - wysusza przy tym skórę. 



Kolejny w 100% naturalny produkt, który uwielbiam, czyli olej rycynowy! Nie wiem czy pamiętacie, ale opowiadałam Wam kiedyś, że to właśnie olej rycynowy pomógł mi zwalczyć problem z ogromną ilością sebum kiedy byłam nastolatką. Brzmi odrobinę paradoksalnie, ale dokładnie tak było! Pamiętajcie żeby przechowywać olej rycynowy w lodówce i maksymalnie do miesiąca po otwarciu - w przeciwnym razie może stracić swoje właściwości.




Nie wierzyłam w skuteczność masek, dopóki nie poznałam tych z prawdziwego zdarzenia! GlamGlow Supermud to moja ukochana maseczka ever, szczypie jak żadna inna, ale i działa jak żadna inna! Ma w składzie mieszankę kwasów, węgiel aktywny i glinkę kaolin. Cera po niej jest na maksa wygładzona i świeża, pory zmniejszone, a niedoskonałości wysychają w mgnieniu oka. Serio! Gdybyście chciały przetestować najpierw mniejsze opakowanie, GlamGlow oferuje 15g maleństwo - tutaj wstawiam link!




Mój numer 2 w kategorii maseczek - Clear Improvement Active Charcoal Mask od Origins, czyli węgiel drzewny, biała chińska glinka i lecytyna. Działa dość podobnie co poprzednia maska (ale zdecydowanie mniej szczypie!:)) - oczyszcza, zwęża pory i pozostawia cerę wygładzoną i gotową do kolejnych kroków pielęgnacji. 




Przedstawiam Wam mój ukochany krem na noc, czyli Good In Bed od GlamGlow. GlamGlow jest w ogóle jedną z moich ukochanych marek pielęgnacyjnych - wszystkie produkty tej firmy sprawdzają się u mnie bezbłędnie, a w dodatku pięknie pachną! Good In Bed to krem z olejem z marakui (i właśnie tak pachnie!), skwalanem i mieszanką kwasów. Kocham produkty z kwasami, bo naprawdę widzę po nich efekty, a ten krem to (z wyjątkiem Effeclara) mój ukochany krem ever! Przepięknie wygładza cerę, rano czuję maksymalne nawilżenie bez efektu przetłuszczonej cery. Naprawdę polecam każdemu i to kolejny produkt, który uważam za warty każdej złotówki!


Olejek, który już nam się skończył, a był idealnym nawilżaczem do skóry zimą. Nie bez powodu piszę "nam" - Patrycja się w nim zakochała i podbierała mi go notorycznie :) STARPOTION od GlamGlow to połączenie węgla kokosowego i białego, japońskiego, oraz witaminy C, kwasu salicylowego i aloesu. To był naprawdę kosmetyk-zbawienie, cudownie koił cerę w mroźne dni. Nakładałam go również pod makijaż, a ten wcale nie utrzymywał się przez to krócej. Olejek mnie nie zapychał, szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustego filtru.  


Produkty które widzicie powyżej to moje absolutne hity hitów. Poleciłabym je najbliższym osobom, polecam i Wam, ale pamiętajcie, że w pielęgnacji skóry ma znaczenie jeszcze kilka rzeczy.

Pamiętaj, że:

1. Nie każdy kosmetyk zadziała tak samo na dwie różne osoby. Jesteśmy inne, mamy zupełnie różne typy cery i możemy reagować zupełnie inaczej na ten sam produkt.
2. Na cerę ogromny wpływ ma dieta i jakość spożywanych produktów - niespodzianki po zjedzonej czekoladzie, czy chipsach nie są wymysłem. :)
3. Wpływ ma też styl życia, stres i ilość snu. Nie ma mowy o pięknej, zdrowej cerze jeśli notorycznie się nie wysypiamy.
4. Dokładny demakijaż to podstawa - zastanówcie się czy aby na pewno codziennie pozbywacie się kosmetyków z twarzy w 100%.
5. Z poważnymi problemami skórnymi warto wybrać się do dermatologa - same możecie wyrządzić sobie jeszcze większą krzywdę!


Dajcie koniecznie znać jak Wy radzicie sobie z problemami cery i czy znacie produkty o których piszę!
FACEBOOK TWITTER GOOGLE+ PINTEREST

Brak komentarzy: